Od kilku dni robię mojemu małemu stworkowi kanapki! Koleżanka podsunęła mi ten genialny pomysł i wypalił on w stu procentach!
Robię
kanapeczki z plasterka bułki z ziarenkami, bez odkrajania skórki,
smaruję masłem i albo rozcieram ugotowane żółtko, albo kładę cienikutki
plaserek sera czy wędliny(upieczony indyk lub schab, sklepowych jeszcze
nie daję). Karmię z łapy, Młody odgryza kęsy, aż szyję wyciąga! Już
potrafi mi wyrwać kanapkę i sam pakuję do buzi. I sporo popija wodą z
nikapka. Też niedawno załapał.
Dziś mnie nawet nakarmił okruszkiem. Drugim tez chciał na początku, ale zmienił zdanie i sam wpakował do szczęki.
Super sprawa! POLECAM!
niedziela, 2 lutego 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Młody wstał i powiedział!
Mój ośmiomiesięczniak zaczął siadać i WSTAWAĆ :) przy wszystkim, przy czym się da!
Raczkować dalej mu się nie chce.Teraz "gada" ciągle do siebie bbbbb ... bbbb... :) Ale popisał się przy mojej matce chrzestnej, która jest dla Młodego trzecią babcią (a tak naprawdę pierwszą, bo pozostałych nie widuje raczej). Mało się nie popłakała, bo chociaż przypadkiem mu to wyszło, to ewidentnie w tym momencie na nią spojrzał hahahaha.
Dziś zrobiłam mu deserek z manny, kawałka banana i łyżeczki powideł śliwkowych. Zjadł z 170g dania by mamusia
Nie chce mi się, ale czas doopę zawlec do zmywania
czwartek, 26 grudnia 2013
Dwie zupy i deser mojego ośmiomiesięczniaka
Zupka dla niemowlaka (po szóstym miesiącu) z groszkiem i indykiem: 2 porcje
dwa-trzy ziemniaki
mała marchew
mała pietruszka
mała pietruszka
garść (taka spora) mrożonego groszku
pulpecik z indyka
Warzywa gotuję na
parze, część groszku odkładam na talerzyk. Resztę miksuję, dolewając na
oko wody (przegotowanej). Do miksu warzywnego dorzucam kulkę z mięsa
indyka, wcześniej odmrożoną (taki mięsne kulki to fajna sprawa - kupuję
kawał mięcha dowolnego, siekam i robię malutkie pulpeciki, czasem
dosypując kaszy mannej. Gotuję na parze, po czym mrożę na dużym płaskim
talerzu, a jak klopsiki się trochę zmroża to przesypuję do woreczka i
siup z powrotem do zamrażarki). Kulką miażdżę widelcem, ale można
zmiksować.
Na koniec dorzucam resztę groszku i trochę rozdziebuję
widelcem. Tego też nie trzeba robić, zwłaszcza, jeśli dzieci tylko
gładkie papki lubią. Koniec.
Zupka dla niemowlaka (po szóstym miesiącu) ze szpinakiem: 2 porcje
dwa-trzy duże ziemniaki
mała marchewka, albo pół średniej
dwie garści liści szpinaku, mrożony te będzie ok.
masło
Gotuję
na parze warzywa, miksuję, dodając wody i troszkę (ja wiem? z 1/3
płaskiej łyżeczki, może pół?) świeżego masła (u mnie osełkowe). I już.
Deserek dla niemowlaka PRZEPYSZNY (po siódmym miesiącu, danie zawiera gluten) - 2 porcje:
1 czubata łyżka kaszy manny
2/3 szklanki wody
2/3 szklanki wody
średni dojrzały banan
pół gruszki
Polecam kaszkę błyskawiczną. Do naczynia, w którym będziemy miksować (ja miksuję blenderem w słłoiku, z braku laku, a raczej wygodniejszego pojemnika) wsypuję mannę, zalewam wrzątkiem, mieszam.
Jeśli mam mannę "normalną" to mieszam ją z połową wody, drugą połowę gotuję, Do zagotowanej wody wlewam rozrobioną kaszkę i mieszam - około trzy minuty na włączonym palniku. I potem przelewam do mojego słoika. Dzięki tej operacji kaszka się nie zlepi w grudy.
Do kaszki dodaję pokrojonego banana i gruszkę (obraną)). Miksuję. Voilà!zamiast gruszki wrzucam:jabłko :) garść mrożonych jagód albo malinmelona
pół gruszki
Polecam kaszkę błyskawiczną. Do naczynia, w którym będziemy miksować (ja miksuję blenderem w słłoiku, z braku laku, a raczej wygodniejszego pojemnika) wsypuję mannę, zalewam wrzątkiem, mieszam.
Jeśli mam mannę "normalną" to mieszam ją z połową wody, drugą połowę gotuję, Do zagotowanej wody wlewam rozrobioną kaszkę i mieszam - około trzy minuty na włączonym palniku. I potem przelewam do mojego słoika. Dzięki tej operacji kaszka się nie zlepi w grudy.
Do kaszki dodaję pokrojonego banana i gruszkę (obraną)). Miksuję. Voilà!zamiast gruszki wrzucam:jabłko :) garść mrożonych jagód albo malinmelona
brzoskwinię
dynię
itp.
Za
każdym razem mam nadzieję, że po kilku łyżkach Młody pogardzi i będę
mogła sama zjeść resztę. Ale, nieeeeee - wsuwa całe wiadro.niedziela, 22 grudnia 2013
Jak to będzie?
czwartek, 19 grudnia 2013
Dzień Świstaka
Śniadaniem pluł dalej niż ja widzę.
Zastanawiam się, czy jakbym kaszkę wtarła w kółka od wózka to by zlizał?
Błoto zlizuje, jak nie zdążę go złapać...
...
Ciąg dalszy będzie później, bo Księciunio wzywa!
czwartek, 5 grudnia 2013
Wkurw, zawieszka i zęby
Właśnie spędziłam 20 minut w kiblu. Co tam robiłam? (hehehe) W planie było szybkie siku. ale zawiesiłam się totalnie: siedziałam, ten cholerny wiatr szumiał w rurach, a ja się zaczęłam nad czymś zastanawiać i złapałam zawiechę. Dżizaskrajst, nie jest najlepiej.
W lustrze się przejrzałam w tymże kiblu i złapałam kolejną zawieszkę przyglądając się worom pod oczami.
Wieje nadal przepotwornie. Podobno przy takiej pogodzie u niektórych ludzi zwiększa się poziom agresji. To ja! To ja! Ja tak mam!
Byłam z Niuńkiem u lekarki: "nooo mógłby ważyć więcej, może niech mu pani więcej jeść daje"
Noooooszz kuuuuurrrrr... a Ty babo mogłabyś ważyć mniej! Co to gęś na foie gras, żebym go tuczyła, może jeszcze ciekły smalec będę mu wstrzykiwać do gardła? Młody jest w sam raz, nie będę hodować ludzika Michellin w miniaturce! A potem: "to ile dziecko je słoiczków" - nie je słoiczków, gotuję mu... gada gada gada... "to oprócz słoiczków proszę mu dawać..."
Ale on nie je słoiczków!!
W trakcie mojej zawieszki w wucecie udało mu sie uspokoić rozwrzeszczanego Niunia!
CO TO OZNACZA?
Że potrafi! Że się jednak da! Że nie tylko MAMAMAMAMAMAMAMA :) Mam nadzieję, że jest na tyle trzeźwy, że zapamięta, jak to zrobił.
Niunio obudził się do tej pory (jest północ) dopiero cztery czy pięć razy. Sześć jednak. Od dziewiątej - wieczorem.
1. Bujam, kołyszę i czekam na beknięcie. Beknął tak donośnie, że luby mnie potem oskarżył, że chyłkiem mu browar wypiłam. Nie uwierzył, że to nasze dziecię.
2. Mleko, mleko.
3. Mleko i seria bąków.
4. Welcome to hell, czyli komora gazowa. Jak z tego małego tyłeczka wydobywają się tak paskudne wyziewy? Nie mam pojęcia.
5. To była ta zawieszka w kiblu, teżet w dalszym ciągu jakiś otumaniony, nie wnikam, czego się w sypialni nawdychał.
6. Przed chwilą... mam wrażenie, że te opary unoszące sie nad naszym łóżkiem, na którym śpi Niunio mają fosforyzujący zielonkawy kolor... może coś z tą cukiną nie tak było? Made in Fukushima?
Powoli się poddaję, jak mu zaraz te zęby nie wyjdą to mu je powyciągam sama... wczoraj trzy skubańce wylazły, jeszcze dwa są w natarciu.
Niech tylko wyjdą, ja się z nimi policzę.
NU PAGADI!
W lustrze się przejrzałam w tymże kiblu i złapałam kolejną zawieszkę przyglądając się worom pod oczami.
Wieje nadal przepotwornie. Podobno przy takiej pogodzie u niektórych ludzi zwiększa się poziom agresji. To ja! To ja! Ja tak mam!
Byłam z Niuńkiem u lekarki: "nooo mógłby ważyć więcej, może niech mu pani więcej jeść daje"
Noooooszz kuuuuurrrrr... a Ty babo mogłabyś ważyć mniej! Co to gęś na foie gras, żebym go tuczyła, może jeszcze ciekły smalec będę mu wstrzykiwać do gardła? Młody jest w sam raz, nie będę hodować ludzika Michellin w miniaturce! A potem: "to ile dziecko je słoiczków" - nie je słoiczków, gotuję mu... gada gada gada... "to oprócz słoiczków proszę mu dawać..."
Ale on nie je słoiczków!!
W trakcie mojej zawieszki w wucecie udało mu sie uspokoić rozwrzeszczanego Niunia!
CO TO OZNACZA?
Że potrafi! Że się jednak da! Że nie tylko MAMAMAMAMAMAMAMA :) Mam nadzieję, że jest na tyle trzeźwy, że zapamięta, jak to zrobił.
Niunio obudził się do tej pory (jest północ) dopiero cztery czy pięć razy. Sześć jednak. Od dziewiątej - wieczorem.
1. Bujam, kołyszę i czekam na beknięcie. Beknął tak donośnie, że luby mnie potem oskarżył, że chyłkiem mu browar wypiłam. Nie uwierzył, że to nasze dziecię.
2. Mleko, mleko.
3. Mleko i seria bąków.
4. Welcome to hell, czyli komora gazowa. Jak z tego małego tyłeczka wydobywają się tak paskudne wyziewy? Nie mam pojęcia.
5. To była ta zawieszka w kiblu, teżet w dalszym ciągu jakiś otumaniony, nie wnikam, czego się w sypialni nawdychał.
6. Przed chwilą... mam wrażenie, że te opary unoszące sie nad naszym łóżkiem, na którym śpi Niunio mają fosforyzujący zielonkawy kolor... może coś z tą cukiną nie tak było? Made in Fukushima?
Powoli się poddaję, jak mu zaraz te zęby nie wyjdą to mu je powyciągam sama... wczoraj trzy skubańce wylazły, jeszcze dwa są w natarciu.
Niech tylko wyjdą, ja się z nimi policzę.
NU PAGADI!
niedziela, 24 listopada 2013
Home cooking
Jutro wybieram się do koleżanki z Jęczybułą. Z tej okazji biorę szamkę dla dziecka ze sobą.
Oto El Słoiczek :)
Ziemniak+marchewka+pietruszka+seler - uparowane i zmiksowane wraz z mini klopsikiem z indyka, którego wyciągnęłam z zamrażalnika.
Całkiem smaczne wyszło!
Oto El Słoiczek :)
Ziemniak+marchewka+pietruszka+seler - uparowane i zmiksowane wraz z mini klopsikiem z indyka, którego wyciągnęłam z zamrażalnika.
Całkiem smaczne wyszło!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





