Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ośmiomiesięczniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ośmiomiesięczniak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2014

Młody wstał i powiedział!

Mój ośmiomiesięczniak zaczął siadać i WSTAWAĆ :) przy wszystkim, przy czym się da!
Raczkować dalej mu się nie chce.
Po raz pierwszy udało mu się połączyć dwie sylaby głośno i wyraźnie (co do mama-owania to mogłam mieć halucynacje słuchowe wink ). Jego pierwsza zbitka dwóch sylab brzmiałą : BABA :) hahahaha
Teraz "gada" ciągle do siebie bbbbb ... bbbb... :) Ale popisał się przy mojej matce chrzestnej, która jest dla Młodego trzecią babcią (a tak naprawdę pierwszą, bo pozostałych nie widuje raczej). Mało się nie popłakała, bo chociaż przypadkiem mu to wyszło, to ewidentnie w tym momencie na nią spojrzał hahahaha.

Aaaaa i nauczył się "pierdzieć " buzią w nasze brzuchy :)

Dziś zrobiłam mu deserek z manny, kawałka banana i łyżeczki powideł śliwkowych. Zjadł z 170g dania by mamusia smile
 
Niestety ma chrypę od połowy dnia. Ma głosik, jakby przechlał całą noc, albo wydzierał się na jakimś metalowym koncercie. Bidulek. Przepłukałam mu nosek solą fizjologiczną i psiknęłam tantum verde. Mam nadzieję, że mu samo przejdzie.

Nie chce mi się, ale czas doopę zawlec do zmywania smile teżet gotował, gary moje uncertain

czwartek, 26 grudnia 2013

Dwie zupy i deser mojego ośmiomiesięczniaka


Zupka dla niemowlaka (po szóstym miesiącu) z groszkiem i indykiem: 2 porcje

dwa-trzy ziemniaki
mała marchew
mała pietruszka
garść (taka spora) mrożonego groszku
pulpecik z indyka

Warzywa gotuję na parze, część groszku odkładam na talerzyk. Resztę miksuję, dolewając na oko wody (przegotowanej). Do miksu warzywnego dorzucam kulkę z mięsa indyka, wcześniej odmrożoną (taki mięsne kulki to fajna sprawa - kupuję kawał mięcha dowolnego, siekam i robię malutkie pulpeciki, czasem dosypując kaszy mannej. Gotuję na parze, po czym mrożę na dużym płaskim talerzu, a jak klopsiki się trochę zmroża to przesypuję do woreczka i siup z powrotem do zamrażarki). Kulką miażdżę widelcem, ale można zmiksować.
Na koniec dorzucam resztę groszku i trochę rozdziebuję widelcem. Tego też nie trzeba robić, zwłaszcza, jeśli dzieci tylko gładkie papki lubią. Koniec.


Zupka dla niemowlaka (po szóstym miesiącu) ze szpinakiem: 2 porcje

dwa-trzy duże ziemniaki
mała marchewka, albo pół średniej
dwie garści liści szpinaku, mrożony te będzie ok.
masło

Gotuję na parze warzywa, miksuję, dodając wody i troszkę (ja wiem? z 1/3 płaskiej łyżeczki, może pół?) świeżego masła (u mnie osełkowe). I już.

Deserek dla niemowlaka PRZEPYSZNY (po siódmym miesiącu, danie zawiera gluten) - 2 porcje:

1 czubata łyżka kaszy manny
2/3 szklanki wody
średni dojrzały banan
pół gruszki

Polecam kaszkę błyskawiczną. Do naczynia, w którym będziemy miksować (ja miksuję blenderem w słłoiku, z braku laku, a raczej wygodniejszego pojemnika) wsypuję mannę, zalewam wrzątkiem, mieszam.
Jeśli mam mannę "normalną" to mieszam ją z połową wody, drugą połowę gotuję, Do zagotowanej wody wlewam rozrobioną kaszkę i mieszam - około trzy minuty na włączonym palniku. I potem przelewam do mojego słoika. Dzięki tej operacji kaszka się nie zlepi w grudy.
Do kaszki dodaję pokrojonego banana i gruszkę (obraną)). Miksuję. Voilà!zamiast gruszki wrzucam:jabłko :) garść mrożonych jagód albo malinmelona
brzoskwinię
dynię
itp.

Za każdym razem mam nadzieję, że po kilku łyżkach Młody pogardzi i będę mogła sama zjeść resztę. Ale, nieeeeee - wsuwa całe wiadro.




czwartek, 19 grudnia 2013

Dzień Świstaka


Jak wygląda mój dzień?
Jest jakaś ósma. Jeśli teżeta nie ma w kraju i mamy całe łóżko dla siebie z Niuniem, staram się nad ranem spać na jego drugim krańcu. Bok zastawiony łóżeczkiem jest Młodego. Zazwyczaj sama się nie budzę, bo ósma rano to dla mnie noooooc!

Ale nie dla Niunia, który potrafi się przeturlać przez całe łóżko, kończąc akrobacje na mojej twarzy.
Jeśli to mnie nie obudzi, pomaga pacanie po głowie i twarzy. Czasem drapanie. Zawsze się wtedy zastanawiamm czemu do jasnej cholery, nie obcięłam mu paznokci dzień wcześniej. Budzenie boli.
Wstaję półprzytomna i jeśli syn się skasztanił to zaczynam dzień od mycia tyłka. Jeśli nie, biorę go pod pachę i lezę do kuchni, żeby odpalić wodę na kawę. Łykam tabletki. Dwie czerwone, garść niebieskich, kilka zielonych. A nie, to M&Msy. Biorę magnez, coś na naczynia krwionośne, pastylki z DHA, po których jedzi ode mnie rybą. O nie jedzie! To znaczy, że łyknęłam witeminę D Młodego. Odkrztuszam ją, bo przecież to ostatnia, a znów zapomniałam kupić zapasu. Nie szkodzi, że dostanie obślinioną.
Robię kawę, śniadanie dla siebie i młodego, jak gdzieś znajdę wkładkę do stanika to wciskam ją za stanik,. Być może już się skończyły, po co ryzykować, wyrzucając półdobrą wkładkę?

Śniadaniem pluł dalej niż ja widzę.
Zastanawiam się, czy jakbym kaszkę wtarła w kółka od wózka to by zlizał?

Błoto zlizuje, jak nie zdążę go złapać...
Potem drzemka albo i nie, ale matkę warto przeganiać po parku, nawet, jeśli wieje Ksawery! Co robię podczas
Po drzemce i harcach na podłodze oraz kilkukrotnym polizaniu kosza na śmieci - kolejna szamka - pochłonięta lub nie (kuźwa, zapamiętać!!! żadnej cholernej marchewki!), głównie wtarta w krzesełko, ścianę, moje włosy i  playstation 4 (tak, teżet się z pewnością ucieszy, że jego drugie dziecko zostało tak wypaprane).
...
Ciąg dalszy będzie później, bo Księciunio wzywa!